6 de fevereiro de 2009

Komunizm versus Natura Człowieka

Vladas Bartochevis, Brazylia/Litwa pisze:

Codziennie na twarzach, w słowach, a nawet na plakatach widać niezadowolenie.

Każdego dnia ludzie słyszą o kryzysie, nawet jeżeli ich osobiście to wcale nie dotyczy.

Stany Zjednoczone, Brazylia, Wielka Brytania już właściwie pokonały kryzys, natomiast w Hiszpanii zostawił on po sobie rekordową liczbę bezrobotnych. We Francji, Argentynie, na Litwie, Łotwie, Rosji- strajki i manifestacje. W Islandii kryzys wymusił nawet zmianę rządu.

Biedniejsze państwa, pomimo tego, że są bardzo oddalone od centrów ekonomicznych, odczuwają jeszcze bardziej pogłębiającą się biedę.

Kryzys, jak już kiedyś pisałem, daje znać, że “coś jest nie tak”, “dłużej nie może tak być”, “zmiany są niezbędne”. W pewnym sensie daje możliwość na naprawienie błędów, pozbycie się iluzji i wkroczenie na pewniejszą drogę.

Jednak istnieje groźba, że uciekając od kryzysu wybierzemy najłatwiejszą drogę: wybierzemy utopię albo wpadniemy w nostalgię.

W byłych państwach Związku Sowieckiego jest sporo osób, które chciałyby przywrócić przeszłość, tak jakby zapomnieli o krwawej walce o niepodległość zaledwie 20 lat temu. Kilka państw, które nigdy nie doświadczyły komunizmu, chcą wypróbować go teraz. Hugo Chavez, prezydent Venezueli, walczy o komunizm będąc u władzy już od 10 lat i już zaczyna mówić o kolejnych 10 latach. Mieszkańcy Wenezueli coraz bardziej odczuwają ograniczenia wolności, jednak większość zgadza się na takie ograniczenia, jako niezbędne narzędzie w drodze do wspólnego celu.

Komunizm jest niesamowitym pomysłem w teorii, na papierze, który nigdy nie był urzeczywistniony i raczej nigdy nie będzie, bo ci, którzy się za to zabierają, są zwykle dyktatorami z bronią w ręku. To, co mamy na papierze- kiedyś może być urzeczywistnione, kiedy wszyscy będą mieli serce jak Gandhi albo Zamenhof i umysł Ensteina albo Lutera Kinga, ale na to jeszcze nie jesteśmy gotowi.

Spójrzmy na Kubę, żywy przykład “możliwości komunizmu” nieszczęsnej egzystencji, gdzie wszyscy ( z wyjątkiem władzy) mają te same prawa i poziom życia. Dzieci rodzą się z łatwą do przewidzenia przyszłością.

Fideli Castro, obecnie Raul Castro są jedynie “stróżami” i nikt nie ma prawa sprzeciwu.

Nauczyłem się, że to, czym się różni zwierzę od człowieka jest to, że zwierzę rodzi się “przygotowane”, z określonym celem i sensem swojej egzystencji i granicami, których nie będzie mogło przekroczyć.

Pies zgadza się, że nie może polecieć. Ptak wie, że nie popłynie. Koń rodzi się “zakończony”, ma cztery nogi, słuch, nos, oczy, instynkty i nie brakuje mu niczego, co nie pozwalałoby mu być koniem.

Człowiek jest inny, rodzi się niedookreślony i z czasem się formuje i dookreśla.

Staje się przez samo bycie, rozwija się w procesie, który nie ma ograniczeń i który kończy się w chwili śmierci. Nawet w wypadku, gdy śmierć przychodzi w 90, 100, 120 lat, staje się jasne, że nawet wtedy człowiek jeszcze nie był “dokończony”. Rodzi się po to, żeby mógł się rozwijać, on sam jest procesem, bo ma nieograniczone możliwości.

Jakikolwiek człowiek albo system, próbujący ograniczyć człowieka, chce zrównać go ze stworzeniem nieracjonalnym,

Nenhum comentário:

Postar um comentário