20 de fevereiro de 2009

Proste... nie warto myśleć

Kristina Gedgaudaitė Włochy/Anglia/Litwa pisze:

Czytam właśnie książkę Ričarda Gevelisa pt. “Jauno žmogaus memuarai” (“Memuary młodego człowieka”) i zachwycam się siłą ducha ludzi tamtych czasów. Tak samo zachwycam się tajnym rozprzestrzenianiem zakazanej przez sowietów literatury, przekazywanej w tajemnicy, z rąk do rąk książek z wytartymi stronami. Zawsze zachwycali mnie ludzie, którzy się nie poddają i swoją wiarę przekształcają w działanie.

Przez cały czas mam wrażenie, że kiedyś ludzie więcej myśleli i działali. A może to tylko ci, których znamy z historii? Inni, bezimienni obserwatorowie, których spotykamy też dzisiaj, zostali wytarci z pamięci świata. Być może jest to wina telewizji, która nas hipnotyzuje i odbiera siły?

Cały świat już został posortowany i rozłożony na półkach supermarketów. Uśmiech robi się niemożliwy bez pasty Colgate, rodzinę do stołu przyciąga tylko zapach Knora, a kontakt z przyjacielem często ogranicza się do rozmowy telefonicznej. Reklama, jak mapa potrzeb pokazuje nam, czego potrzebujemy i gdzie możemy to dostać. Kreatywność stała się niepotrzebnym przeżytkiem.
Czas też coraz częściej jest mierzony i obliczany za pomocą pieniędzy, a nie przygód i pomysłów. Nawet pomysły mogą być zakwalifikowane na takie, które się opłacają, bo mogą być wpisane do CV, oraz na te, które się nie opłacają, którymi nikt się nie zainteresuje.
Chciałoby się zacząć działać, ale nie wiadomo od czego zacząć. Widzę, że coś jest nie tak, ale nie mam pojęcia, jak myśl zamienić na działanie. Do głowy przychodzą słowa Andriusa Mamontowasa: “Chcesz zmieniać świat, najpierw zmień siebie”. Może właśnie tak,


Nenhum comentário:

Postar um comentário