Od 11 listopada 2008 roku do dziś w Przecinku pojawiło się około 60 tekstów na różne tematy. Od tego czasu też do przecinka dołączyło się kilka osób, już jest nas około 17. Są to ludzie z Litwy, Brazylii, Afryki, Anglii, Holandii, Portugalii, Włoch, Hiszpanii. Jeszcze nie sprawdzałem ile dokładnie osób nas czyta, ale spotkałem się z bardzo pozytywnym odzewem.
Dlatego właśnie ten projekt musi trwać. To tylko początek, bo przecinek to nie tylko blog czy gazeta, ale przede wszystkim narzędzie do czynienia dobra.
Latem zrobimy sobie kilkumiesięczną przerwę, ale wrócimy z nowymi pomysłami.
Przed przerwą jeszcze napiszętekst o celu życia. W części “Nosiono” przepisałem tekst o Rosie Busingy, kobiecie, którą wszyscy musieliby poznać. Jeszcze raz wklejam tekst z piewszego wpisu, gdzie pisałem o celu przecinka.
Dziękuje wszystkim,
Pierwszy tekst Przecinka, napisany 11 listopada 2008 roku:
Mamy zwyczaj stawiania kropki nie tylko po tym co piszemy, lecz także po niespodziewanych przeżyciach, szalonych pomysłach, wstrząsających doświadczeniach. Czemu by nie pójść dalej?
Kolejną przyczyną, dlaczego powstał ten projekt- jest pragnienie, żeby postawić przecinek i pójść dalej, poczuć więcej, napisać szerzej, myśleć głębiej. Żeby każdy mógł coś zasiać i zbierać inne pomysły. Przestrzeń otwarta dla wszystkich tak, żeby każdy mógł podzielić się swoimi przemyśleniami, bo wiemy, że każda myśl, od najprostrzych spostrzeżeń, jak niepowtarzalność porannej rosy, do skomplikowanych rozmyślań, jak szukanie rozwiązań konfliktów świata współczesnego, jest bardzo ważna.Wszystko to jest pokarmem dla rozszerzania naszego widnokręgu.
Dlaczego to jest ważne? Bo w ten sposób zbliżamy się do poznania siebie i innych, co jest niezmiernie istotne w doskonaleniu wzajemnej komunikacji i współpracy, w dążeniu do postępu we wszystkich dziedzinach życia i wspólnego dobrobytu,
Od tego czasu, kiedy założyłem Przecinek, starałem się nigdy nie pisać w pierwszej osobie. Jednak tym razem, pisząc na temat sensu życia pozwolę sobie na użycie zaimka “ja”. Nie będę wykładał teorii filozoficznych ani wymyślnych argumentów, tylko w najprostrzy sposób opiszę, co się ostatnio u mnie działo. Co prawda, to nie będą fakty, tylko przemyślenia i wnioski które wyciągnąłem z tych przejść... I, jak mówi mój przyjaciel Andrius- masz fakty, znaczy, że to już masz za sobą, więc idź dalej. Szukając argumentów w głębi umysłu nie zawsze trafimy na poprawną odpowiedź. Przeszedłem kryzys , porównywalny do trzęsienia ziemi, który zachwiał wszystkimi, nawet najpewniejszymi przekonaniami. Wynik- dużo, dużo pyłu... Ciekawe, że kryzys trwał 40 dni... Symbolika. Tak naprawdę ten kryzys nie ponosi odpowiedzialności za te wszystkie ruiny w moich przekonaniach. Kryzys nastąpił, żeby pokazać, jak słabe były te podstawy, na których budowałem w sobie dom. Zostałem zmuszony do poszukiwania nowych podstaw i budowy na nich z większą rozwagą i namysłem. Jednak kto jest w stanie powiedzieć, gdzie tak naprawdę jest sens życia, ten punkt wyjściowy? Jedną z najcenniejszych rzeczy, które usłyszałem w tym okresie, były rozmowy na temat optymizmu i prawdziwej nadziei, zasłyszane w czasie konferencji „Comunione e Liberazione”. Rzeczywiście, optymizm opiera się na tym, że ktoś wierzy w to, że słońce znowu będzie świecić, zjemy coś smacznego na obiad, wyjedziemy w niezwykłą podróż do jakiegoś kraju, kupimy wymarzony samochód, pracę, zostaniemy prezydentem. Jednak to wszystko jest oszukiwaniem się, jeżeli myślimy, że nasze prawdziwe życie rozpocznie się w momencie, kiedy osiągniemy któreś z tych rzeczy... Prawdziwa nadzieja polega na tym, że nawet po osiągnieciu zamierzonego celu, po smacznym obiedzie czy otrzymanej nagrodzie, nawet przemoknieci w deszczu możemy czuć się spokojni...bo wiemy, że deszcz to nie tylko zimno, a słońce to nie tylko ciepło i kolory. Zawsze twierdziłem, że musimy poczuć każdą chwilę i cieszyć się z każdej wypitej filiżanki kawy; obserwować wschód i zachód słońca, kontemplować kroplę wody spływającą po liściu itd. Te chwile muszą być kontynuacją czegoś większego, jakiejś całości, a nie początkiem i końcem samych siebie. Chwila ma wielkie znaczenie, jeżeli traktujemy ją jako prezent. Jeżeli traktujemy ją jako oddzielne wydarzenie- stajemy się zależni, przeskakujemy z radości do smutku i spowrotem, jak w bezsensownej grze, której celem jest oczekiwanie na kolejną chwilę. Możemy grać w ten sposób od rana do wieczora, od narodzin do śmierci.
Jednak na tym nie może się skończyć. Nasze serca z natury nie zgadzają się, że na tym się skończyło. Możemy założyć, że piękno, szczęście i miłość są falami i trwać w oczekiwaniu na kolejne. Są ludzie, którym takie podejście nie pasuje, bo odczuwają dotkliwy brak czegoś większego. Chcą prawdziwego szczęścia, prawdziwej rzeki szczęścia, w którą można wejść lub wskoczyć, zanużyć się i czuć spokojny i stały prąd niosący nas...nawet jeżeli go nie odczuwamy. Prawdziwe szczęście i prawdziwa miłość są źródłem życia. Kiedy to odczuwamy, odczuwamy ten prąd ( który najczęściej idzie pod prąd w stosunku do reszty świata), czy z otwartymi, czy zamkniętymi oczami, odczuwamy, że idziemy w odpowiednim kierunku,
Tym razem “Nasiono” jest o Rosie Busingye, która prowadzi kampanię Meeting Point w Ugandzie. Ta organzacja była założona żeby pomagać kobietom chorującym na AIDS oraz dzieciom, które straciły swoich rodziców z powodu tej choroby. Przepisuję tutaj urywki z włoskiego filmu dokumentalnego “Greater defeating AIDS” Rose: (w rozmowie o swojej pracy) Czasem opowiadając wiele rzeczy się pomija. Na tym świecie za dużo się mówi. Żeby zrozumieć trzeba zobaczyć. Leonardo Lucchi (reżyser dokumentu): Trzeba zobaczyć i działać. Rose: Nawet nie myśląc o tym, że trzeba działać. Bo w końcu się zmęczysz działaniem. Kiedy widzisz coś i czujesz, że coś musisz zrobić, to zmusza do działania. Kiedy zaczynasz, już nie ma możliwości, żeby się zatrzymać, bo pojawia się coraz więcej rzeczy do zrobienia, niż można sobie wyobrazić. Na przykład: chcę wyleczyć chorego, a nagle pojawia się nastepny, drugi, trzeci, już pięć, zaraz sto chorych. Leonardo: Ta kobieta, grubsza, która tańczyła, jak ma na imię? Rose: Aida. Powiedziała mi, że nie jest chora. Żeby mogła podawać nam jedzenie, musiała zrobić jeszcze jeden test. Powiedziała też, że moje kobiety są zadowolone, pełne zdrowia, więc to nieprawda, że są chore. Później wybrała z nich grubsze kobiety, zrobiła im test. Zmartwiła się, mówiła: biedne, biedne kobiety...musimy coś zrobić” i przywiozła mi karton prezerwatyw. Kobiety się wściekły. Mówiły: tylko taką pomoc możesz na zaoferować? Z powodu choroby tracę ludzi których kocham, mój mąż umiera, zostawi mnie samą z sześcioma dzieciakami, sierotami... Pomoc... musi być czymś więcej niż prezerwatywy! Leonardo: Zawsze się późnimy... Rose: Nie, problem w tym, że myślenie.. no nie wiem... Trzeba myśleć głębiej, bo życie to nie tylko seks! Napewno więcej, po już mam wirusa. Więc dlaczego miałabym używać prezerwatyw? Dlaczego miałabym ochaniać innych? Kim oni są? Ale oni rozumieją, że sami są wartością, inni też, więc chcą pomóc i chronić innych. Nie ma tu ani jednej kobiety, które nie bierze leków. W innych projektach często można zauważyć, że ktoś odmawia przyjmować leki, bo proces jest bardzo długi, ma efekty uboczne, widzisz np jakie są brzuchy większości kobiet... to jeden ze skutków ubocznych. Niektóre zaczynaja brać leki, ale w momencie, kiedy pojawiają się skutki uboczne, odstawiają kurację. Natomiast te kobiety... nawet jeżeli podasz im kamienie, połkną je!!! W końcu, pokonać AIDS oznacza właśnie to, że ktoś potrafi powiedzieć: wiesz, życie jest wartością, chrońmy je. Nawet jeżeli komuś zostały twa dni życia, dziesięć dni czy rok albo trzy...warto żyć... Później widzisz, jak ta jama schorowana kobieta następnego dnia idzie śpiewać razem z innymi...Następnego dnia sprawia sobie nową fryzurę. Następnego dnia pierze ubranie. Kiedy ktoś mówi: gdybyśmy mieli szczepionki...” Nawet gdybyśmy je mieli, jeżeli człowiek nie zna wartości życia, szczepionki też nie miałyby sensu. Rose: Poprosiłam kobiety o minutę ciszy, żebyśmy mogli pomodlić się za zmarłych i za sieroty, które straciły swoje domy ( po huraganie w Ameryce- Stanach Zjednoczonych). Pewna kobieta wstała i powiedziała: „Kiedy nas spotkałaś, nie modliłaś się i nie chcę, żeby teraz, kiedy niedługo umrę, ktoś spotkał moje dzieci i tylko się modlił za nie. My też chcemy kochać tak, jak ktoś nas kochał.“ W ciągu dwu tygodni wypełniły całą ciężarówkę. Ledwie się nie popłakałam, że nie zrobiłam tego co oni... Zadzwoniłam do Ambasady Włoskiej i USA. Wśród amerykaninów był jeden dziennikarz, który po przyjeździe był oburzony: ¨Nie, to nie jest w porządku, że ktoś oddaje wszystko co ma. Ci ludzie nie mają nic. Ten, kto chce chce coś komuś ofiarować, robi to, bo ma nadmiar czegoś, a nie oddaje wszystko, co ma!“ Pewna kobieta zakażona wirusem HIV mówi: “Kiedy dowiedzieliśmy się o katastrofie w Ameryce, chciałam coś dla nich zrobić, pomóc im, tak jak pomogła mi Rose. Ich dzieci są też moimi dziećmi, więc chciałam, żeby czuły się kochani, chciałam kochać ich tak, jak kochała mnie Rose. Wspólnie z innymi kobietami z Meeting Point zaczęłyśmy pracować i zbierać pieniądze.” Vicky: Przygotowałam się na śmierć... w pewnym momencie czułam ból w każdej części mojego ciała... paliłam się, tak jakby ktoś wylał na mnie kwas, całe ciało się paliło. Cały czas spędzałam w domu, leżalam w łóżku do momentu, kiedy usłyszałam słowa: „Czy nie wiesz, że jesteś warta więcej niż twoja choroba?“ Kiedy opowiadam innym swoją historię, przestają płakać i zaczynają iść do przodu, żyć.
Dorota Skoczyk pisze: Jak wiadomo, w niektórych państwach służba wojskowa jest obowiązkova, tak jak na Litwie ( czy już coś się zmieniło? krążą takie pogłoski), w Estonii czy Polsce. Inne państwa, takie jak Hiszpania, Francja czy Włochy też ma swoje wojsko, ale jest to armia zawodowa, a nie poborowa. Wiadomo przecież, że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał trochę postrzelać z karabinu, nauczy się trzymać broń w ręku, a nawet stanie w pierwszym szeregu, jeżeli trzeba będzie postrzelać “w imię ojczyzny”. Pytanie jest proste: czy jest nam potrzebne takie wojsko?; a może: czy w ogóle jest potrzebne? W jakim stopniu? Czy nadal ludzie będą musieli szukać wymyślnych sposobób, żeby uniknąć służby? Czy chcemy, żeby ktoś jechał na misje do innych państw albo zabijał w naszym imieniu? W tym temacie mieści się też Izrel, o którym ostatnio często słyszymy i czytamy. W Izraelu służba wojskowa jest obowiązkowa zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet. Do wojska są zaciągani nawet imigranci (!). Jednak nawet tam, pomimo poważnego konfliktu z Palestyną, pojawiają się ludzie, którzy z różnych przyczyn odmawiają służby w wojsku i walki z wyimaginowanym wrogiem. Więcej o nich u dołu, w dziale Nasiono.
Czy rzeczywiście tłum żołnierzy może zapewnić nam wolność, w prawdziwym tego słowa znaczeniu?
Już od dawna wojsko nie jest czymś, co zapewnia BEZPIECZEŃSTWO jakiegoś narodu, tylko narzędziem ułatwiającym dojście do WŁADZY, która zachowuje się tak, jakby była „Władzą od Boga“, a nie wybrana przez lud. Narzędzie ułatwiające osiągnięcie własnych interesów i potęgi ekonomicznej.
Myślę, że w takich państwach jak Izrael, gdzie konflikty zbrojne są na porządku dziennym, nie jest łatwo zlikwidować wojsko poborowe. Zadaję sobie trochę inne pytanie- czy jest możliwe pokonywanie tego rodzaju konfliktów ( przede wszyskim terytorialnych) tylko przez negocjacje, dyskusje, szukając nowych rozwiązań, bez użycia broni,
Kristina Survilaitė z Litwy pisze:
Od dawnych czasów ludzie wchodzili w konflikty, to pewnie jest przekazywane genetycznie. Przyczyną stworzenia państwa była potrzeba ochrony przed wrogiem zewnętrznym. Jeżeli przyjrzymy się wojsku z punktu widzenia praw człowieka, przyznamy, że zabijanie, bez względu na jego uzasadnienie i cel jest ich naruszeniem. Jednak państwa Zachodnie mają specjalne zasady i normy, dotyczące stosowania przemocy w czasie konfliktów zbrojnych, które usprawiedliwiają użycie broni, jak np. w sytuacji zabrożenia życia.Moim zdaniem, wojsko jest potrzebne. Musimy jedynie ustalić prawne granice zastosowania siły zbrojnej. Według prawa międzynarodowego żadne państwo nie ma prawa interwencji w terytorium innego państwa, w XXI wieku to prawo jest przestrzegane coraz bardziej restrykcyjnie. Dobrym przykładem jest konflikt zbrojny między Rosją a Gruzją. Chociaż inne pańswa za słabo zareagowały na naruszenie prawa międzynarodowego, jednak opinia i nacisk społeczeństwa międzynarodowego odegrały tu ważną role. Zbliżamy się do sytuacji, w której państwo, które nie przestrzega ustanowionych zasad relacji międzynarodowych, zostaje wyizolowane ze wspólnoty międzynarodowej, co jest karą bardzo dotkliwą dla każdego państwa. Jednym słowem, wojsko jest potrzebne właśnie do ochrony granic i suwerenności państwa. Jestem za stworzeniem wojska profesjonalnego. Nic na siłę. Wojsko poborowe narusza prawa człowieka, bo nikt nie może by zmuszny do działania, którym ryzykuje własnym życiem.
Aušra Bučytė z Litwy pisze:
Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czy służba wojskowa powinna być obowiązkowa. Myślę, że wojsko jest potrzebne, co nie znaczy, że coroczne prześladowanie młodych chłopaków „zaproszeniem“ do wojska w celu obrony ojczyzny jest w porządku. Lepszym rozwiązaniem byłoby organizowanie specjalnych szkoleń dla mężczyzn co kilka lat, co pozwoliłoby uniknąć niepotrzebnych rozstań z rodziną czy zrezygnować z pracy lub studiów.
Jeżeli chodzi o kobiety, nie wydaje mi się, że Izrael postępuje dobrze powołując do wojska też kobiety. Kobieta ma przecież zupełnie inną naturę. Myślę jednak, że mogą znaleźć się kobiety, które będą chciały nauczyć się sztuki wojskowej. Muszą mieć taką możliwość.
Po przeczytaniu tekstu nasunęła mi się jeszcze jedna myśl- współczesny tzw.”świat cywilizowany“ nie jest polem bitwy, gdzie spotykają się dwie armie. Współczesna wojna- to wojna słów i myśli i właśnie przy ich pomocy możemy rozwiązywać wszelkie konflikty. Chciałoby się, żeby do tego doszły też inne państwa, takie jak Iran, Izrael, państwa Afrykańskie,
Frank Van den Berg z Holandi pisze:
Nie znam zbyt dobrze organizacji Shiministim, ale wydaje mi się, że zasługuje na szacunek. Władza Izraela musi zrozumieć, że naród jest wymyślonąwspólnotą, coś w rodzajuidei (niekoniecznie dobrej), z której wynika, że określone terytorium jest przeznaczone dla tego narodu, a ze wszystkimi innym możemy zrobić właściwie wszystko, co nam przyjdzie do głowy.Prawie wszystkie państwa mają podobny problem- obcokrajowcy nie są powszechnie lubiani. Nie każdy chce walczyć w imię państwa, w którym się urodził, więc to, że wszyscy muszą iść do wojska, jest nonsensem.
Z drugiej strony, możemy przeprowadzić referendum, żeby się dowiedzieć, co sądzą ludzie na określony temat. Być może prawie wszyscy będą chcieli, żeby jednostka walczyła w imię całego narodu. W przeciwnym wypadku wojsko poborowe byłoby niedemokratyczne.
Moje zdanie i tak się nie zmienia. Jednostka o pokojowym nastawieniu nie może być zmuszona walki zbrojnej w imię niejednoznacznie pojętego „narodu“. Ktoś może mieć poglądy przeciwstawne niż oficjalna polityka państwa. Pewnie było też dużo Niemców w czasie Drugiej Wojny Światowej, którzy nie popierali polityki faszystowskiej. Właśnie dlatego każdy musi mieć prawo wyboru, czy chce walczyć za określone idee, czy nie,
Vladas Bartochevis, Brazylia/Litwa, pisze:
Dobre argumenty mają zarówno ci, którzy popierają wojsko poborowe, jak i jej przeciwnicy. Ci, którzy mówią, że obywatele muszą umieć władać bronią, bo nawet jeżeli nasze państwo prowadzi pokojową politykę, sąsiednie państwa- niekoniecznie.Rację mają też ci, którzy głoszą, że już nieraz udowodniono, że armia profesjonalna jest warta więcej niż o wiele większe wojsko, w którym ludzie wskoczyli w mundury tylko dlatego, że muszą.
Nawet jeżeli każdy ma trochę racji, zmuszanie do jakiegoś działania jest agresją. Pańswo czasem traktuje swoich obywateli jako narzędzia, chciaż to właśnie twór państwowy jest narzędziem.
Każdy ma prawo wyboru swoich dróg życiowych...to my sami wybieramy, czy chcemy dołączyć się do grupy żołnierzy, lekarzy, ogrodników itd. W ten sposób będzie widać nie tylko mundur, ale też serce, co jest najważniejsze,
Pedro Ivo(Hadenes) z Brazylii pisze:
Musimy zadać sobie pytanie: czym jest nacjonalizm? Kochać kulturę, w której żyjemy? W której się urodziliśmy? Być fanatycznym wielbicielem flagi narodowej?
Nie jestem wcale nacjonalistą i nie zachwyca mnie specjalnie kultura kraju, w którym się urodziłem. Czy postępuję źle? Napewno nie...
Ludzkość będzie szła do przodu tylko jeżeli wyrzeknie się wszelkiego rodzaju bezmyślnego patriotyzmu. Ktoś, kto identyfikuje się tylko z własnym narodem, ogranicza sam siebie.
Ludzkość będzie mogła iść do przodu tylko jeżeli zostawi w tyle mentalność narodową i zrozumie, że cały świat jest jednym narodem!,
esperanto - polski Kato estas besto – Kot jest zwierzęciem.
Libro estas objekto – Książka jest przedmiotem.
Rozo estas floro - Roze yra gele.
Pomo estas frukto – Jabko jest owocem.
Prawidła: Przyrostek -isto wskazuje na wykonywany zawód. Np. Laboristo - robotnik
traktoristo - traktorzysta
instruisto - nauczyciel
Przyrostek -anto wskazuje na osobę, która zajmuje się czymś, co nie jest jego zawodem
Np. Lernanto - uczeń
leganto - czytelnik
skribanto – piszący
Shministim to ruch uczniowski w Izraelu, którzy z różnych powodów są przeciwko rozwiązywaniu konfliktów przy użyciu broni i marzą o świecie bez wojen i przemocy. Odmawiają służby w wojsku. Za swoje poglądy często są prześladwani i karani.
Shiministim do młodzi ludzie w wieku 16, 17 i 18 lat, którzy pragną pokoju między Palestyńczykami a Izraelitami oraz na całym świecie. Przy pomocy organizacji Jewish Voice for Peace Shiministim próbują dotrzeć do ludzi na całym świecie, szukając ich poparcia. Im więcej ludzi będzie wiedziało o ich istnieniu, tym trudniej będzie dla rządu izraelskiego bezkarnie prześladować i więzić uczniów, którzy nie chcą służyć w wojsku. Dotychczas odbyło się kilka kampanii międzynarodowych przeciwko więzieniu Shiministim.
Obecnie jednym z najpotężniejszych broni jest informacja. Po tę broń sięgają też Shiministim- gdyby więcej ludzi o nich wiedziało, to mogłoby zapewnić im bezpieczeństwo. Więcej o Shiministim można poczytać na stronie http://december18th.org. Tam można też wpisać się na listę osób popierających ruch Shiministim.
U dołu można obejrzeć krótki filmik, w którym wypowiadają się sami Shiministim. Mówią o tym, dlaczego wybrali tę formę sprzeciwu przeciwko otaczającej ich rzeczywistości, która ich zdaniem nie jest w porządku.
15 de março de 2009
Vladas Bartochevis, Litwa/Brazylia pisze:
Z kilkoma przyjacółmi rozmawiałem o tym, że czas leci jakoś szybciej. Jeszcze niedawno dzień nie przelatywał tak szybko, miesiąc był dłuższy, a na jakieś urodziny czekało się z niecierpliwością i bardziej intensywnie. Jednak nie możemy obwinić w tym zegarka, bo odmierza czas tak jak zwykle. Winne są nasze oczy, które coraz cześciej zwracają spojrzenie na przeszłość i przyszłość, a jak spojrzymy znowu na zegarek, uświadamiamy z przerażeniem, że już minął dzień, tydzień, miesiąc, rok i prawie całe życie.
Patrze na zegarek: wskazuje szesnastą. Wczoraj w tym samym czasie siedziałem przy oknie i czytałem ksiażkę. Jeszcze przez kilka sekund astanawiałem się, czy rzeczywiście to działo się przed 24 godzinami, a nie kilka minut temu.
Tydzień temu pisałem coś do Przecinka i redagowałem teksty, teraz znowu tu jestem, zdaje się że to było wczoraj. Zdaje się, że zupełnie niedawno w parku Ibirapuera, w San Paulo jechałem na rowerze, a Eduardo na wrotkach; był piękny, listopadowy dzień i rozmawialiśmy o tym, co będziemy robić za 10 lat...A teraz widze, że nie wspomnieliśmy nawet o 10 procentach tego, czym teraz jest nasze życie. Próbję przypomniej sobie, co właściwie wydarzyło się w ciągu tych 10 lat , co tak zmieniło nasze plany.
To, co wydarzyło się w przeciągu ostatniego tygodnia, to co było pomiędzy wczorajszą 16 a dzisiejszym dniem, to co zostało pomiędzy tamtym jesiennym popołudniem w Brazylii a wiosennym południem na Litwie- coś się działo, było życie. Tragedią jest brak świadomości tego faktu.
Ten „środek” pomiędzy teraz a jutrzejszym dniem czy przyszłym tygodniem czy rokiem-im bardziej wypełniony, tym krótszy będzie się wydawał.
Jedym rozwiązaniem jest opróżnianie życia- mniej nowych znajomości, nowych miejsc czy wrażeń...puste życie, które będzie wydawało się długie.
Jedynym sposobem na osiągnięcie pełni życia, tak żeby niprzeleciało w mgnieniu oka, jest stara, dobra zasada- Carpe diem. Podobnie mówiła też moja wykładowczyni z psychologii Jūratė Laurinavičiutė: jedym sposobem na zatrzymanie czasu jest życie tu teraz,
Czasem mam ochote zadać komuś pytanie: czym w końcu jest demokracja? Wiek, że jakąś odpowiedź mogę znaleźć nawet w wikipedii, gdzie przeczytam prostą definicję, że demokracja to taka forma władzy gdzie każdy obywatel może brać udział w sprawowaniu władzy, w odróżnieniu od innej formy władzy, gdzie rządy sprawuje klasa uprzywilejowana lub dyktator... Co mogę zrobić, jeżeli ta definicja, w zasadzie prosta, mnie nie zadowala? Co jeżeli powstają kolejne pytania? Platon pisał o państwie opartym na zasadzie wspólnego dobra. Później tych zamych słow używał Kant, Hegel i inni znani filozofowie, działacze, politycy. Jednak Platon, mówiąc o swim modelu państwa idealnego, stwierdza, że jest nieosiagalne za pomocą demokracji. Wiadomo, że można uzasadnić to historycznie, bo ówczesna demokracja ateństa jeszcze nie miała żadnego doświadczenia. Mogę się nawet z tym zgodzić. Jednak nie mogę zrozumieć, dlaczego nawet po upływie kilku tysięcy lat od narodzin demokracji, po jej doskonaleniu, wśród najwybitniejszych naukowców czy filozofów, nie ma zbyt wielu jej zwolenników. Myśliciele ostatniego stulecia tę formę władzy porównują do despotyzmu, nazywają zwyrodnieniem. Być może tylko w poprzednim wieku mówiono o niej bardziej pozytywnie, chociaż nadal twierdzono, że jej zastosowanie w praktyce jest sprzeczne z założeniami. Pierwsza sprzeczność dotyczy założenia, że w państwie demokratycznym obywatele wspólnie sprawują władzę. Liczbę sprawujących władzę w rzeczywistości ograniczają wybory. Obywatele zakładają partie polityczne, zgodnie z zasadami demokracji, biarą udział w wyborach i są wybierani do pełnienia funkcji zarządzania państwem. Tu właśnie, według niektórych myślicieli, demokracja zaczyna się rozpływać, bo wybrani jednak tworzą mniejszość, która nadomiar często zapomina o swoich obietnicach. Żądania zwykłych obywateli są dzielone na dwie części- możliwe do zrealizowania i nie. Krytyka polega też na tym, że jeżeli zgadzamy się ze stwierdzeniem, że demokracja to rządy większości, to jak może być reprezentowana przez mniejszość? Wiadomo, że istnieją instytucje przez które można wnosić skargę lub propozycję rozwiązania danego poszczególnych problemów, które miałyby zamazać tę sprzeczność. W obronie demokracji naszych czasów możemy przyznać, że musi ona zapewniać (i zapewnia!) równe prawa, i równe możliwości wyboru, wolności słowa. Pytanie nadal zostaje nieodpowiedziane: dlaczego większość znanych myślicieli narzeka na demokrację? Dlaczego jest ona nadal dominującą formą rządów na świecie? Może po prostu potrzebne jest przedefiniowanie i udoskonalenie definicji ustroju? Jeżeli chodzi o najpopularniejszą formę rządów, możemy przypomnieć sobie zasadę wyboru najmniejszego zła. Nie jestem przeciwniczką demokracji, jednak zgadzam się, że nie jest ona doskonała. Jeżeli wszystkie inne istniejące formy rządu są gorsze, wybór zostaje jeden,
Mi scias nur kelkajn vortojn Esperante. – Znam tylko kilka zdań w esperanto.
Vi tre bona parolas. - Mówisz badzo dobrze.
Bonvolu ripeti pli malrapide – Proszę, powtórz trochę wolniej.
Nun mi vin bone komprenis. – Teraz dobrze cię rozumiem.
Prawidła: Ddając przyrostek -ino tworzymy rzeczownik rodzaju żeńskiego.
Np. Knabo kaj knabino – Chłopczyk i dziewczynka.
Viro kaj virino – Mężczyzna i kobieta. Patro kaj patrino – Ojciec i matka
Avo kaj avino – Dziadek i babcia
Mój tekst sprzed tygodnia, „społeczeństwo posągów“ też nawoływał do odpowiedzialności za wszystko, cokolwiek robimy. Jeżeli chodzi o dzieci- jeśli rodzice nie mają dla nich czasu, księża czy nauczyciele też nie będą go mieli.
Rodzice po wyjściu z domu mówią, że ich dziecko nie ma książek czy komputera, a tymczasem, być może, te dzieci potrzebują tylko uwagi. Ksiądz też cały czas coś muwi, że aż staje się męczący. Nauczyciel też próbuje coś zrobić, próbuje kilka razy, aż w końcu się poddaje, bo kto by chciał słuchać ciągle tej samej gadki.
W końcu musimy zacząć coś robić, a przede wszystkim rozmawiać o wszystkim bez żadnych zahamowań. Nawet dzieci muszą zrozumieć, że seks to nie zabawa, bo z niego może pojawić się nowy człowiek, który zażąda byśmy podzielili się naszymi zabawkami,
Czytając historię Oumou Seydou Tall porównuję ją do obrazu pięknej i rzadkiej róży, który wzbudza nadzieję i niesie silne uczucie zdecydowania i inne nasiona miłości.
Tall jest wielką kobietą, silną osobowością, która najczęściej mówi i postępuje ze zdecydowaniem, ale nigdy nie traci swojego słodkiego i serdecznego uśmiechu.
Urodziła się w Senegalu w 1957 r. i mając 17 lat wyjechała mieszkać do Gambii. Jest rozwiedzona i ma jedną 24 – letnią córkę, lecz dla ludzi, których zna, wydaje się, że czuje się odpowiedzialna za wszytkie dzieci świata.
Ona ma bardzo wielki talent komunikacji i próbuje korzystać z niego pomagając innym.
Od 1990 r. jest SOS – Kinderdorf sekretarką kierowniczką kontaktów z otoczeniem. Ta organizacja przyjmuje sieroty i dzieci, które były zaniedbane i w ten sposób stara się zmniejszyć ten poblem.
Jest także członkiem Rotary i staje się wyraźną osobowością w tej organizacji, czego używa jako narzędzia do pomocy społeczeństwu. Jednym z przykładów jest jej praca w Fajaroi, miasteczku na kresie Gambii, gdzie koordynowała kilka projektów, które z kolei bardzo polepszyły stan szkół, szpitali i dostępu do wody.
Wśród wszystkich walk i zwycięstw dla ludzi, zwłaszcza dla dzieci, możemy wspomnieć realizację Narodowego Dnia Immunizacji, gdyż do osiągnięcia tego celu musiała dużo walczyć i to praktycznie sama.
Choroba Heinego-Medina jest smutnym problemem, który pojawia się w wielu ubogich krajach. Dziecko, które przebyło tę chorobę, jej skutki będzie odczuwało przez całe życie – będzie miało poważne problemy ruchowe.
Gambia nie jest wyjątkiem. Rząd państwa też zorganizowała tak program, gdzie aż 90 % dzieci dostały szczepionki. Jest to godne szacunku, jednak 10 % dzieci było zapomniane.
Te 10 % to przede wszystkim te dzieci, które mają większe ryzyko zapadnięcia na tę chorobę i dzieci z uciekających rodzin z Liberii i Sierra Leone (kraje, w których jest wiele wewnętrznych konfliktów).
Zamiarem Tall było realizcja jednego Narodowego Dnia Immunizacji, aby szczepionka dotarła do wszystkich dzieci. Całym sercem oddała się temu celowi. Dzięki swojemu wysiłkowi zaczęła stawać się bardziej znaną i była zapraszana na różne konferencje i spotkania. Jednak nie zawsze udawało się dostać potrzebne wsparcia.
Po jeszcze jednym spotkaniu, na którym znowu się zawiodła, towarzyszyła jednemu z uczestników w drodze do lotniska. Tam, przez przypadek zobaczyła Patricka Changę, ambasadora Taiwanu. Tall od razu pobiegła do niego i opowiedziała mu swoje marzenie i poprosiła o pomoc. Po pół roku dostała od niego dotację o wartości 150 tysięcy dolarów, po czym udało się jej dostać wsparcie od różnych sfer władzy. W czerwcu 2007 r. odbył się dzień szczepienia.
Wszyscy znają Tall jako kobietę, która zawsze będzie walczyć do końca za to, w co wierzy,
Piszę maila, jest 24 h. Już jestem w łóżku, ale do głowy przychodzą myśli. Zupełnie niedowno w jakimś państwie dwunastoletni chłopiec został ojcem. Jego piętnastoletnia koleżanka sprawiła mu prezent- córeczkę. Przerażające. W ich wieku marzyłam o ślubie w białej sukience, sumbolu czystości. Czasy się zmieniają. Dzieci dorastają szybciej, stają się rodzicami. Czy tylko o tyle rozwinęło się nasze społeczeństwo? Młodzież przechodzi do części praktycznej bez żadnej teorii. Czym są zajęci w tym samym czasie rodzice, nauczyciele, księża, oświata, wychowawcy? Jeżeli się nie mylę, już od kilkudziesięciu lat w litewskich szkołach nie ma takiego przedmiotu jak „Przygotowanie do życia w rodzinie” ( „Pasiruošimas šeimininiam gyvenimui”), czego skutki są widoczne. Zwiększa się liczba niepełnoletnich matek, dwa razy więcej małżeństw bierze rozwód, w telewizji pełno informacji o pobiciu niemowląt, aborcji. Czy to jest właśnie model rodziny wykreowany przez współczesne społeczeństwo? Czy to jest „uczenie się przez całe życie”, kierowanie się wartościami, dążenie do realizacji swoich celówambicji? Ludzie potrafią używać prezerwatywy, reklam których nie brakuje w telewizji, natomiast rozmowa ze swoimi dziećmi i wytłumaczenie im, co jest dobre, a co nie, to już tabu. Problemy dorastania rodzice zostawiają w rękach szkoły, bo nie potrafią wytłumaczyć dzieciom co jest ważne na danym etapie ich rozwoju. Czystość też nie jest wartością tylko zwyrodnieniem, którego trzeba jak najszybciej się pozbyć. Psychologowie szkolni biją na alarm, bo ciąża w wieku szkolnym staje się normą. Dyrekcja szkoły stwierdza tylko „nie jesteś ani pierwsza, ani ostatnia”. Powstaje pytanie, co oni robią , żeby była ostatnia? Nic.
Wracając do przykładu ojca o dziecinnej twarzy: młody ojciec stał się tak popularny, że o wywiad z nim walczą największe wydawnictwa kraju. Mówi się też o tym, ile mógłby zarobić ze swojej biografii. Czy takie zachowanie nie jest zachęcające i motywujące dla innych dzieci? Rezultat- dzieci wychowujące dzieci, biorące ślub i rozwodzące się. Rozmawiajmy ze swoimi dziemi, żeby pomóc im łatwiej wejść w przyszłość, która na nich czeka,
Niektórzy mówią, że społeczeństwo jest coraz bardziej zagubione albo że zwariowało. Pytam, czym jest społeczeństwo, bo najczęściej mówimy o całości, chociaż chodzi o wybraną część członków społeczeństwa. Jednak to właśnie ta część, o której się mówi, jest częścią reprezentacyjną społeczeństwa, albo inaczej: jest jego głową. Ja też jestem członkiem tej całości i mogę od siebie dodać, że społeczeństwo wcale nie jest zagubione. Kiedy głowa jest zagubiona, ciało nie będzie w stanie samo utrzymać równowagę (jeżeli, oczywiście, nie jest posągiem). Czy my też już staliśmy się posągami, czy jednak możemy zrobić coś ze swoją „głową“ ? Albert Einstein, Blaize Pascal, Charles Darwin, Izack Newkon czy Nelson Mandela nie byli posągami, są dla nas przykładem „nieposągowości“. Niemilczmy, niezamykajmy oczu i nie zasłaniajmy uszu, nie zatrzymujmy się,
Johann Olav Koss urodził się 29 października 1968 roku w Norwegii. Był jednym z najlepszych łyżwiarzy na świecie. W 1990 roku po raz pierwszy stał się mistrzem świata w łyżwiarstwie. Jest zdobywcą siedmiu tytułów międzynarodowych i czterech medali olimpijskich. Pobił 10 rekordów świata. W 1994 roku zakończył karierę sportowca i stał się ambasadorem UNICEFu oraz członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.
Koss założył organizację Right to Play, gdzie sport staje sę narzędziem w walce przeciwko ubóstwu. Projekt jest skierowany do dzieci. Przez sport dzieci uczą się doceniać pracę w grupie, kształcą siłę woli, uczą się szacunku dla siebie i innych, odpowiedzialności- cech, które przynoszą korzyści dla całego społeczeństwa.
Projekty tej organizacji, której główna siedziba mieści się w Kanadzie, są realizowane w 23 państwach, takich jak Czad, Etiopia, Gwinea, Liban, Ruanda, Tajlandia. Dociera do około 500 tysięcy dzieci.
Dużo sportowców aktywnie popiera projekt. Jednym z entuzjastów jest łyżwiarz Joey Cheek, który swoją nagrodę pieniężną, zdobytą wraz ze złotym medalem w Mistrzostwach Zimowych 2006 roku, ofiarował na cele organizacji.
Johnn Olav Koss opowiada, że na początku działania organizacji Europejskie i amerykańskie gazety pisały i ironią: „On próbuje podać piłkę tym, którzy czekają na chleb“. Natomiast ci, do których Johnn dotarł, są pełni wdzięczności. Ktoś powiedział, że chociaż inne organizacje przychodzą z pomocą materialną, dostarczają mąki, kukurydzy, jajek, za co wspólnoa też jest wdzięczna, jednak Right to Play była pierwszą organizacją która zaoferowała pokarm dla ducha.
Czytam właśnie książkę Ričarda Gevelisa pt. “Jauno žmogaus memuarai” (“Memuary młodego człowieka”) i zachwycam się siłą ducha ludzi tamtych czasów. Tak samo zachwycam się tajnym rozprzestrzenianiem zakazanej przez sowietów literatury, przekazywanej w tajemnicy, z rąk do rąk książek z wytartymi stronami. Zawsze zachwycali mnie ludzie, którzy się nie poddają i swoją wiarę przekształcają w działanie.
Przez cały czas mam wrażenie, że kiedyś ludzie więcej myśleli i działali. A może to tylko ci, których znamy z historii? Inni, bezimienni obserwatorowie, których spotykamy też dzisiaj, zostali wytarci z pamięci świata. Być może jest to wina telewizji, która nas hipnotyzuje i odbiera siły?
Cały świat już został posortowany i rozłożony na półkach supermarketów. Uśmiech robi się niemożliwy bez pasty Colgate, rodzinę do stołu przyciąga tylko zapach Knora, a kontakt z przyjacielem często ogranicza się do rozmowy telefonicznej. Reklama, jak mapa potrzeb pokazuje nam, czego potrzebujemy i gdzie możemy to dostać. Kreatywność stała się niepotrzebnym przeżytkiem. Czas też coraz częściej jest mierzony i obliczany za pomocą pieniędzy, a nie przygód i pomysłów. Nawet pomysły mogą być zakwalifikowane na takie, które się opłacają, bo mogą być wpisane do CV, oraz na te, które się nie opłacają, którymi nikt się nie zainteresuje. Chciałoby się zacząć działać, ale nie wiadomo od czego zacząć. Widzę, że coś jest nie tak, ale nie mam pojęcia, jak myśl zamienić na działanie. Do głowy przychodzą słowa Andriusa Mamontowasa: “Chcesz zmieniać świat, najpierw zmień siebie”. Może właśnie tak,
Twórcy projektu: ->Vladas Bartochevis, Brazylia/Litwa, 26 l. Student politologii
->Eduardo Mendes Barbosa, Brazylia, 26 l. Zawodowy projektant stron internetowych
Drużyna Przecinka
Uczestnicy projektu: ->N'cok Lama, Gwinea Bissau/ Portugalia, 36 l., rzeźbiarz, absolwent anglistyki, obecnie studiuje filozofię w Coimbrze i pracuje w sklepie ->Eva Gedris, Litwa/Polska, 21 l. Dziennikarka, studenta Wydziału Nauk Społecznych w Wilnie ->Kristina Gedgaudaitė, Włochy/Litwa, studentka językoznawstwa na University College w Londynie ->Frank Van Berg, Holandia, 23 l. Student filologii portugalskiej i francuskiej
-> Aušra Bučytė, Litwa, 22 l. Studentka politologii -> Pedro Ivo(Hadenes),Brazylia, 26 l. Administrator firmy, filozof kwantowy, okultysta, poeta, pisarz,http://templovampirico.forumeiros.com/ portal.htm
Po polsku:
->Dorota Skoczyk (Skočik), Hiszpania/ Litwa/Polska, 22 l. Studentka kulturoznawstwa, muzyk i badaczka życia, http://jutrowracam.blogspot.com
Język Esperanto:
Dalicija Szuszczewicz, Litwa/Polska22 l. Studentka politologii
Redaktorzy: ->Mariana, Brazylia, 35 l. Sekratarka pewnej firmy w San Paulo ->Aistė Marija Kropytė, Litwa, 25 l. kordynatorka projektów studium fotograficznego ->Kristina Remeikytė, Litwa, 23 l. dyrektorka spółki oraz studentka prawa (studia magisterskie)
->Milda Kuculytė, Litwa/ Polska, 22 l. Studentka ekonomiki
Każdy może dobrowolnie dołączyć się do tego niepaństwowego inon-profitowego projektu. Jego cel jest opisany w pierwszym tekście przecinka, który znajduje się w archiwum bloga.
Pomoc
Jeżeli masz jakieś pytania dotyczące projektu, pomysły lub chceś zamieścić w Przecinku swój tekst, pisz na maila edu.virgula.vla@gmail.com
Podstawą i esencją projektu jest otwartość do wszystkich bez względu na wiek, płeć, kolor skóry, narodowość czy religię oraz dotarcie do czterech krańców świata. W przyszłości, w miarę rozwoju projektu, teksty będą tłumaczone na coraz więcej języków. W danym momencie blog jest prowadzony w języku polskim, litewskim- http://kableliai.blogspot.com i portugalskim- http://avirgula.blogspot.com
Od samego początku zaczynamy realizować pięć celów projektu: rozważania nad dniem dzisiejszym, życiem, dzielenie się myślami, podtrzymywaniepomysłów i poszukiwanie przykładów godnych naśladowania. W przyszłości naszym zadaniem będzie dotarcie z naszymi ideami do organizacji stowarzyszeń i ludzi, w których zasięgu jest moc podejmowania decyzji.
Teksty
Rozważania nad dniem dzisiejszym... Co tydzień będą publikowane rozważania różnych osób na temat aktualnych wydarzeń i ważnych spraw.
Rozważania nad życiem... Co tydzień będziemy pisać o sprawach i myślach, które krążą nam w głowie, ale o których nie odważamy się mówići je przemilczamy.
Nasiono
Poszukiwanie przykładów godnych naśladowania... Co tydzień przypomnimy sobie o jakimś człowieku lub wydarzeniu, które ma wkład w dążeniu do stworzenia lepszego świata.
Mówić nadzieją
Podtrzymywanie pomysłów... Ludwik Lejzer Zamenhof, obywatel świata pochodzący z Polski, w 1887 roku wydał na świat sztuczny język Esperanto, pragnąc żeby ten neutralny język stał się międzynarodowym językiem świata. Każdy naród ma swój własny język i kulturę, a Esperanto byłoby narzędziem w celu porozumiewania się i wzajemnego zrozumienia.
Solidaryzując się z pomysłem Zamenhofa – jedność różnorodnego świata- co tydzień spróbujemy nauczyć się kilku słów lub zasad gramatycznych tego języka.
Przecinek chwili
Dzielenie się... Znajdzie się też miejsce na dzielenie się przemyśleniami, urywkami rozważań i pomysłów, w dowolnej chwili i tak często jak zechcemy. Jest to miejsce narodzin nowych pomysłów i uczuć, które być może nauczą nas widzieć więcej i głębiej.
Przecinek profesjonalny
Co dwa tygodnie pojawi się tekst gościa specjalnego ( wykładowcy, dziennikarza, filozofa, psychologa, polityka, działacza religijnego itd) na temat, na który będzie chciał mówić, lub który odgrywa niezwykłą rolę w jego życiu.
W tym miejscu będzie mógł wypowiadać sięteż zwykły człowiek, specjalista od życia codziennego.